fejsbuk stracił twarz… i co dalej?

Od razu mówię – nie chodzi mi o żadne skandale z ostatnich tygodni, o jakieś procesy z Rudzielcem w roli głównej, ani nic takiego.

Ale owszem – facebook stracił twarz. I mowa o kolejnym fantastycznym wyzwaniu, którego się podjęłam. Zacznijmy od początku.

Ostatnio (jakoś prawie miesiąc temu) zaczęłam trochę narzekać na brak czasu. Oczywiście w tej samej milisekundzie przypomniałam sobie, że to straszne bzdety, bo czas jest zawsze, tylko źle nim zarządzam. Fuj, zarządzam brzmi jakoś tak nieżyciowo… jakoś tak drętwo i szkoleniowo… okej, uznałam, że go marnuję, trwonię, coś robię nie tak. Usiadłam, rozkminiłam – w moim życiu grasuje złodziej. Złodziej straszny i okrutny, bo kradnie mi coś, czego przecież już nie odzyskam. Odpowiedź na pytanie, kto lub co kradnie mi czas, przyszła natychmiastowo – fejsbuk. Wzburzenie, niedowierzanie! Skandal!

Nie no, przyznam, że obyło się bez tak silnych emocji, bo to było po prostu oczywiste. Ale!

Musiałam przecież jakoś zareagować. Znając swoją słabą silną wolę, zrezygnowałam z ponownego (chyba tysiąc trzysta osiemdziesiątego siódmego) obiecywania sobie, że ograniczę korzystanie, że będę rzadziej zaglądać i przewijać posty bez sensu w nadziei, że może w końcu znajdę tam coś pożytecznego. Przyszła pora na radykalny krok.

Odinstalowanie aplikacji z telefonu.

Powiało grozą, wiem.

Przez pierwsze kilka dni czułam strasznie silną potrzebę… przewijania postów. Nie żartuję, uzależniłam się od przewijania, od przesuwania palcem po ekranie! To przecież jakieś chore i totalnie popieprzone! Załamałam się, zawstydziłam przed samą sobą, ale nie ugięłam. Postanowiłam, że za każdym razem, kiedy najdzie mnie ochota na zajrzenie do telefonu, otworzę książkę i po prostu będę czytać.

Szalenie odkrywcze.

Owszem, książki się nie przewija, ale okazało się, że był to strzał w dziesiątkę! Na przerwach między zajęciami, na nudnych wykładach, czy w autobusie. Książka zamiast telefonu. To takie banalne… Nagle okazało się, że życie bez fejsa też ma sens. Czytam dużo więcej niż wcześniej, mam czas na masę innych drobnych, ale ważnych rzeczy. Po fejsbuku przeszła mi również ochota na oglądanie telewizji i nawet nie chce mi się włączać kompa (stąd też trochę większa absencja na blogu).

Okazuje się, że istnieje życie po życiu.

Przykro mi, że tak oczywiste oczywistości są odkrywcze w dzisiejszych realiach. Wstyd, że dotknęło to również mnie. Ale grunt, że w porę to sobie uświadomiłam. Wystarczyło zabrać facebookowi twarz – i została książka.

Polecam gorąco wziąć udział w wyzwaniu! Kto się podejmie? 🙂

A może macie jakieś podobne doświadczenia? Czekam na odzew z Waszej strony! 😀

Reklamy

9 myśli na temat “fejsbuk stracił twarz… i co dalej?

  1. „Usiadłam, rozkminiłam – w moim życiu grasuje złodziej.” – Byłem święcie przekonany, ze to będzie o mnie 😀 że m-patyczna obsmaruje swojego znajomego, który podkrada jej czas 😀 hehe

    Pzdr

    Polubione przez 1 osoba

  2. Pierwszy post, który przeczytałam i od razu mi się podoba 🙂
    Ja z Facebooka zrezygnowałam już jakiś rok temu, kiedy zaczął pokazywać nieproszone statystyki tego, które zdjęcie i ile razy było polubione. Doszłam do wniosku, że ludzie chyba sobie na Facebooku budują poczucie własnej wartości i nie chcę w tym uczestniczyć.

    Fajnie, że więcej czytasz. Co obecnie? Ja czytam, gdzie/kiedy tylko mogę.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Rezygnacja z fejsa? Chylę czoła! 🙂

    W tej chwili czytam „Dasz radę” x Kaczkowskiego, ale w związku z tym, że sesja coraz bliżej, chyba będę musiała przerzucić się na studiowanie notatek z zajęć i sięgnąć po nieco inną literaturę 😉 Na szczęście kocham swoje studia – gdyby nie to, pewnie wpadłabym w czarną rozpacz 😛

    Polubienie

  4. A co studiujesz?

    Z Facebooka wbrew pozorom nie jest trudno zrezygnować. Są przecież komunikatory, a nawet z Messenger’a można korzystać nie mając konta na FB. Osoby, którym naprawdę na Tobie zależy, znajdą do Ciebie drogę. Reszta, czyli pewnie 90%, „umrze” śmiercią naturalną. A Ty po jakimś czasie zaczniesz się sama zastanawiać, po co ludziom taki ekshibicjonizm 🙂

    Polubienie

  5. Fejsbuk. Tiaaa… ja już jedną próbę usunięcia go mam za sobą. Jak się domyślacie nie skuteczną. Progresem jest to, że kiedyś sama byłam tą z osób, które wstawiały 5 postów dziennie o tym co robią, gdzie są i z kim. Teraz już bardzo rzadko sama coś wstawiam. Ale lubię różne grupy tematyczne i się na nich udzielać i to mnie trzyma, bo czasem się na prawdę przydaje. A czasu na bezmyślnym przewijaniu ostatnio więcej tracę na Instagramie… i oglądaniu snapów z czyjegoś dnia, jakbym swojego życia nie miała. Kiedy tylko jest chwila ,,nudy” czekania w kolejce, jazdy autobusem człowiek przegląda jedno albo drugie.. I wkurza się sam na siebie, a potem z braku laku znów robi to samo… grr.. Zauważyłam jednak, że jeśli nie mam czasu i cały dzień czymś zajęty to nie patrzę. Nie jest tak, że wygospodarowuję specjalnie na to czas, więc, może aż tak źle nie jest? ha ha. Też liczę, że kiedyś całkiem dojrzeję do tego…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Myślę, że wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem, że używa się tego z umiarem 😉 Jednak, bądź co bądź, uważam, że życie totalnie bez fejsa nabrałoby zupełnie nowych, piękniejszych barw 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s